Pierogowy napisał :
.Kiedyś przy pożegnaniu,a pan Korosteński miał już siedemdziesiątkę (i żadnego siwego włosa w czarnej czuprynie) poprosił mnie ,coby jak będę łazikował -wstąpił do jego wsi rodzinnej i posadził dwie brzozy nad grobami rodziców,wręczył mi mapkę-(kartkę śniadaniowego papieru)- jak znaleźć cerkwisko i miejsce pochówku.
Po dwóch miesiącach umarł,a ja ,świeżo upieczony kierowca pojechałem fiatem 126p (w listopadową zawieję) posadzić rośliny i dotrzymać słowa.
Ale to już zupełnie inna historia...
Jedna brzoza (angielska) się przyjęła i do dziś zdobi okolicę ,na cmentarzu za potokiem.
Tego nie znałem., Mam nadzieję , że weźmiesz mnie kiedyś i pokażesz tą brzozę. Czekam na sygnał.