W Solcu spaliśmy w dawnym kombinacie wypoczynkowym, którym zarządza przesympatyczny człowiek, który niejedno by chciał w życiu jeszcze zobaczyć i zrobić... Domki te na skarpie na skraju Solca, lecz nazwy ośrodka nie pomnę... Dnia następnego padał rano deszcz, była to niedziela, w centrum Solca są ruiny zamku, ładny kościółek, w ryneczku na rogu cukiernia i lodziarnia... Dokonawszy zaopatrzenia w produkty żywnościowe i wodę wróciłem po drugą mą lepszą połowę do ośrodka i pojechaliśmy przez wieś Kazimierówkę obfotografowując figurę Jana Nepomucena na rozstaju dróg... Miło wspominam te miejsca w okolicy Solca, miałem tu kiedyś praktyki terenowe... Celem naszym było dojechać do Szydłowca, wybrałem azymut który prowadził lokalnymi szosami, szutrówkami...w miarę w linii prostej. Mniej więcej w połowie drogi wjechaliśmy do Iłży...