... To nie miał być ostatni dzień. W Boże Ciało jest względny spokój na drogach, tak więc wybraliśmy ż e to jest ten dzień, dzień ostatni... To, o co nam chodziło, pozostało za nami... Wyprawa dobiegała końca... Teren przez który mieliśmy jechać znalem... W centrum kraju mam `dość objechane` na południe od Łodzi. Poddałem koncepcję na powrót tego dnia właśnie. Byłem już zmęczony... Mieliśmy do przejechania ponad setkę jeszcze... Wybrałem w miarę ciekawą (chyba) z możliwych wersji dróg do przejechania podczas tego powrotu do domu...
Nie wiem czy jest sens wymieniania miejscowości, tyle że jechaliśmy przez pola, łąki, lasy, częściowo to był dobry asfalt żeby podróz przyspieszyć i o nocy nie zajechać... Tego dnia nic nie zatrzymywaliśmy dlużej gdzieś jak na odpoczynek bądź zaopatrzenie... Pojechaliśmy przez Sławno, tamę na Pilicy która tworzy zbiornik Sulejowski, dalej na Wolbórz, Będków, Borową, dalej w przez wzniesienia łódzkie na Zgierz... To był cel... KONIEC ... Wspomnienia, wspomnienia, wspomnienia ... Jednak, `ważne są dni których jeszcze nie znamy` i `te tylko chwile ważne dla których jeszcze się żyje`, tu i teraz ... Naprawdę, `warto żyć` :D