dojeżdżalismy przez pola (gdzie starsze kobiety wraz córkami i wnuczkami zbierały truskawki) do wsi Kunki, gdzie dokonaliśmy zaopatrzenia w piwo Trybunalskie (na tej wyprawie było hitem:D) i coś tam jeszcze do jedzenia plus świeca która po tym posłużyła do rozpalenia ognicha pod Wapielnią...
P6140490.jpgP6140487.jpgP6140486.jpg
...a teraz odnaleźć Wapielnię... Pokazaywała nam się w `falach Roztocza`, więc wiedzieliśmy, że jedziemy na nią wprost, lecz jeszcze znaleźć się pod nią, wjechać i poszukać miejsca na nocleg `odpowiedniego`... Malownicze opłotki wsi Łasochy, w iej to przecięliśmy jakąś główniejszą trasę, okazało się, że z Józefowa na Tomaszów Lubelski albo odwrotnie, jak kto woli... :)
i pojechaliśmy zielonym szlakiem, od Kunek nas cały czas prowadził, ale niedaleko w lesie postanowiliśmy dać mu spokój i pojechaliśmy za traktorem, który tlepał sie przed nami... wyjechaliśmy na skraj lasu, zostawiłem rower i przebiegłem kawałek pola i jest... Widzę ją ;D jej zachodnią stronę... WAPIELNIA, ach... Po rower i drałujemy miedzą do drogi śródpolnej, która prowadzi nas wprost na samą górę... pod szczytem i na granicy samego rezerwatu jest wiata, informacja i miejsce na ognicho... parę romantycznych fotek i zwiedzamy rezerwat... różny tu starodrzew, klony, graby, buki, jodły, przepiękne okazy no i miejsca po dawnych wyrobiskach gdzie ludzie skalę wapienna pozyskiwali... po tym ognicho robimy kolo wiatki i czekanie na zachód... zjechjaliśmy trochę w dół drogą, którą tu podjechaliśmy i na ugorze z lewej rozbiliśmy namiot, rowery dalej do zagajnika, co by pioruna na siebie nie ściągnąć w miarę od najwyższej jodły z dala (z tego to zagajnika) co by posłużyła za piorunochron jakby co, ale nie za daleko co byśmy sami za cel elektryczności nie posłużyli... lecz w nocy burzy nie był, front sie spóźnił... :)
98550018.jpgP6140491.jpgP6140499.jpgP6140498.jpgP6140501.jpgP6140513.jpg


Odpowiedz z cytatem