... W Szydłowcu mieliśmy na zamku jedno zdarzenie takie, pustułka z gniazda wyleciała na swój pierwszy lot, a że nie poszybowała za obręb zamku to ciężko jej było wydostać się do góry z dziedzińca wewnętrznego. Pojechałem na komendę straży miejskiej, żeby skontaktować się z jakąś lokalna leśniczówką w tej sprawie, lecz na komendzie nic mi nie poradzili, twierdząc że top młody ptak i da sobie radę, wróciłem, Lucyna została wcześniej przy pustułce, żeby nie wyszła (dreptała po całym dziedzińcu) na ulicę... Nie dotykaliśmy jej tylko zagradzaliśmy drogę, za zamkiem, zaraz praktycznie, jest ulica i mogła zadreptać pod samochód (takie były nasze przypuszczenia)... W tym czasie zrobiła się już noc, a ptak poderwał się na jeden z parapetów jednego z okien na parterze i zaczął chyba drzemać... Udaliśmy się na miejsce naszego obozowania tj. do schroniska, w między czasie zadzwoniliśmy jeszcze raz na komendę, lecz stwierdzili że się tym nie zajmują... Ciekawe, dała sobie pewnie radę...


Odpowiedz z cytatem