DZIEŃ PIĄTY:

Opuszczamy kwaterę i Ust-Czorną i z reklamówką winorgon atakujemy połoninę Krasną.



Podejście na grzbiet jest proste, biegnie lekko pod górę leśną drogą z zawijasami. W cieniu idzie się przyjemnie, gorzej w słońcu.





Po kilku godz. osiągamy grzbiet. Dochodzimy do bajorka przy którym znajdujemy niewielkie źródełko. Mija nas pan z kijem i dwoma wierzchowcami. Pytamy o wodę w dalszej części Krasnej. Potwierdza nasze przypuszczenia o problemach z wodą. Decydujemy się zostać na biwak przy bajorku. Błogie leżakowanie na połoninie, niedaleko stoi i straszy turystyczny drogowskaz "Kołoczawa 15h". Jakoś mu nie wierzymy.



Niedługo przed zmierzchem spotykamy troje ukraińskich turystów. Pytają o wodę i idą dalej. Wkrótce zaczyna się ruch samochodowy na grzbiecie, samochody zwożą zbieraczy jagód/borówek. Taka przejażdżka to lepsze niż lunapark z tymi stromymi zjazdami i podjazdami.





Zachodzik:



Wieczór spędzamy przy ognisku i przy jakimś ziołowym balsamie :)



C.D.N.