DZIEŃ CZWARTY:

Poranek na obozowisku.



Dzisiaj mamy w planach lajtowy dzień. Dojść do Ust-Czornej. Nie spiesząc się składamy graty. Bob pożycza mi zapasowe wkładki do butów które rozwiązują problemy ze stopami, dzięki ci Bob!! Czas w drogę.



Zbliżając się do cywilizacji czujemy z Bobem już zapach piwa w powietrzu. Po 3h marszu docieramy w końcu do szosy w dolinie. Mijany sklepik niestety zamknięty, ale wita nas za to wspaniała ukraińska twórczość ludowa.



Do centrum Ust-Czornej jeszcze z 1,5km asfaltem. Mamy wrażenie że jest ze 30 st. na słońcu, praży niemiłosiernie. W końcu możemy usiąść przy sklepiku w cieniu i napić się złocistego zimnego płynu.





Reszta dnia upływa na kulinarnym rozpasaniu łącznie z lodami w pucharkach :) Bob wynajduje kwaterę "U Andrija". Śpimy dzisiaj w cywilizacji. Kwatera jest ładna, śmiało można polecić.



C.D.N.