Z górki z sarenką zjazd do Paniszczowa (drwal mówił: Paniszczewa). Wiele dróg jest pozagradzanych żelaznymi siatkami, trzeba objeżdżać po potoku i podmokłych łąkach. Główna droga w dolinie tez wchodzi na teren wielkiego gospodarstwa. Brama jest zamknięta, do zbliżającego się wędrowca gnają ujadające psy. Poniżej droga jest już dostępna, za to miejscami zalana (pomimo suszy) przez Paniszczówkę, zatamowaną przez bobry. Z doliny wywozi się sporo drewna. Na dole, u wylotu też stoi tablica informująca o terenie prywatnym, nie zabrania jednak wstępu. Kończą się dawne, wolne Bieszczady.

DSC00053.JPG DSC00058.jpg DSC00060.JPG DSC00061.JPG DSC00063.JPG DSC00066.JPG

No to jestem już na drodze asfaltowej, trzeba więc w końcu znaleźć ten Żurawin. Ale na razie po drodze jest wieś Polana. W centrum przy drodze sklep i bar. Bar sobie przypominam. Byłem tu ostatnio 37 lat temu. Bar prawie się nie zmienił (zdjęcia są z różnej strony). Sklepu nie pamiętam. Trochę inaczej wygląda za to strój i ekwipunek dzisiejszego turysty.

b74_0012.jpg DSC00075.JPG