W nagrodę za długi a płaski podjazd na przełęcz będzie teraz krótki a szybki zjazd do Bereżek. Na słupku z drogowskazami turystycznymi widnieje napis: „Szlak rowerowy Extreme-Bieszczady na odcinku Przysłup Caryński – Bereżki ZAMKNIĘTY”. Nie zmartwiłem się szczególnie, bo nawet nie widziałem, że tedy prowadzi jakiś szlak rowerowy. Co więcej, taki komunikat obudził pewne emocje. Nie dość, że „Extreme”, to jeszcze zamknięty! Pewnie będą „momenty”!
Nie było niczego wyjątkowego. Zwalone drzewa spotkać można w każdym lesie a stromo bywa w każdych górach. Za najciekawszą przeszkód dla rowerzysty uznałem mostek, na którym trzeba było w połowie skręcić w lewo pod katem prostym, bo drugi koniec wisiał w powietrzu nad półtorametrowym rowem. Pieszy zauważał to „w locie”, nieuważny rowerzysta mógł skończyć „lotem”. I może jeszcze ścieżkę o szerokości pół metra, biegnącą nad pionową skarpą – brzegiem potoku.


DSC00170.JPG DSC00153.JPG DSC00156.JPG DSC00158.jpg


W Bereżkach szlak wchodzi na wielkie pole namiotowe z odnowionym wyposażeniem, kilkadziesiąt metrów dalej jest już droga asfaltowa. Przy wejściu na pole i na szlak siedzi pan parkowy i sprzedaje bilety. Wygląda na to, że jechałem „na gapę”, ale przy wychodzeniu/wyjeżdżaniu biletów nie sprawdzają. Część górska zaliczona, teraz będzie część drogowa. Trzecie śniadanie przy sklepie w Pszczelinach, potem – hajda na Tarnawę!

DSC00167.JPG DSC00174.jpg DSC00178.JPG DSC00179.JPG

Przy drodze do Mucznego spotykam pod Wilczą Górą resztę ekipy. Wyczerpani całodziennym, 7-kilometrowym marszem czekają na transport kołowy. Spotykamy się po pół godzinie przy barze Carpathia w Mucznem. Potem przejazd transportem (cztero)kołowym do Tarnawy Niżnej. Za wyjątkiem badaczy rowów, którzy poszli pieszo i osobnika, który preferuje transport dwukołowy.
DSC00186.JPG
Ostatni odcinek, zamiast asfaltem pojechałem jakąś dawną „PGR-ową” drogą, która wyprowadziła mnie oczywiście w pole a potem dwa kilometry za wieś. Ale za to miałem czyste-mgliste, wieczorne widoki na Bieszczady. Wieczorem nikt nie zabierał telefonów. W nocy było ognisko u Browara, którym się zakończył dzień drugi a rozpoczął trzeci.
DSC00193.JPG