Rankiem dnia trzeciego do akcji wkracza nadworny kucharz. Rozchodzące się zapachy wyciągają wszystkich z łóżek, pomimo wczorajszego wycieńczenia 7-kilometrową trasą. Przyjeżdża także straż graniczna, ale za późno - juz wszystko zjedzone. Po śniadaniu mój rumak zostaje samotnie w pokoju a ja wyruszam tym razem z resztą ekipy na trasę pieszą.

DSC00197.jpg IMG_0797.JPG DSC00202.JPG

Wyruszamy w góry. Na pierwszym zdjęciu zbiórka czwórkami przed wymarszem. Na drugim zdjęciu widok na Browarową Polanę, miejsce po ognisku i potężne, stalowe ogrodzenie. Na trzecim zdjęciu – pokonanie pierwszego kilometra poszło bez problemu, już jesteśmy przy starym moście kolejki.

IMG_0798.JPG IMG_0800.JPG IMG_0805.JPG

Potem było mordercze podejście pod Grandysową Czubę, nie było sił, by wyciągać aparat. Resztkami tchu dotarliśmy na górę, skończył się ciemny las i na słonecznej polanie mogliśmy przystąpić do najważniejszego punktu programu w dniu dzisiejszym, czyli słynnego długiego i forsownego wypoczynku. Wszyscy odpoczywali, oprócz kilkunastu fotografów, dla których wszystko było za blisko albo za daleko.

IMG_0806.JPG IMG_0809.JPG IMG_0818.JPG IMG_0817.JPG