dla odmiany nie będę sobie żartował z umiejscawiania w czterech czasoprzestrzeniach, bo chciałbym w końcu zdążyć na tą mszę.
Przeliczę to sobie i przy okazji podzielę się przemyśleniami.
No więc (od końca) u nich jest godzina do przodu, więc jak cofają czas, to ichniejsza 10-ta nowego czasu odpowiada naszej 10-tej starego czasu.
Czyli msza jest o 10-tej czasu naszego starego.
Do Dobromila, nawet w w złych warunkach, te 20km., nie powinny zająć więcej czasu, jak 40 minut.
Więc jeśli by się było o 8-mej (starego naszego) na granicy, to było by ponad godzinę na przejście - może wystarczy, ale niekoniecznie,
tym bardziej, że 8-ma starego naszego czasu, to 7-ma naszego nowego, a o siódmej na granicy jest zmiana; zmiana to jakaś 15-minutowa przerwa, tyle że jak wygląda zmiana i o której jest przeprowadzana zmiana podczas zmiany czasu? nie wiem.
No to dołożę jeszcze godzinę rezerwy i będę na granicy ok. 7-mej naszego starego czasu - 3 godziny na przejście i dojazd z granicy do Dobromila powinno wystarczyć, a jak się uda szybko przez granicę przeskoczyć, to tylko dodatkowy zysk - więcej czasu na Ukrainie.
Całkowitej pewności, że się uda zdążyć nie ma, bo kursy korzystne i ruch na granicy większy, ale całkowitej pewności na tej dzikiej granicy nigdy nie ma.