Piękne te koty, ale ich los jest w gruncie rzeczy smutny - chorują i giną.
Na Krymie też widziałam mnóstwo małych ślicznych kociaków, ale wszystkie wyglądały na chore - jakaś choroba oczu.
A mój kotek, który też lubił się wylegiwać przytulony do pieca wybrał wolność i gdzieś sobie poszedł (korzystając z nieuwagi i drzwi na schody zostawionych na noc otwartych).
Smutno mi, bo obawiam się że wychuchany kotek nie dał sobie rady w ciężkim życiu zimą w mieście.


Odpowiedz z cytatem