Jak już się Basia przyznała do maziania po ścianach to ja też.
Było tak.
Wybraliśmy się z kolegą pewnego styczniowego poranka aby pomazać farbą na ścianie.
Co by nikt nie przeszkadzał wybraliśmy wczesną, jeszcze ciemną porę.
Na ulicach totalny spokój , bo i dlaczego mieli by się plątać jak trwała jeszcze godzina milicyjna.
Machnęliśmy spory napis na budynku popularnej wówczas kawiarni Hortexu położonej w centrum miasta
I co ?
I całkowite rozczarowanie mnie ogarnęło gdy parę godzin później przyszedłem sprawdzić czy nasze dzieło wzbudza entuzjazm przechodniów.
Napisu NIE BYŁO
Jak to ?
Tyle pracy na nic.
Jakiś wandal zamalował.
To rozczarowanie spowodowało że przestałem zaniechałem tej twórczości.


Odpowiedz z cytatem