Wychodzi wreszcie słonce a my idziemy pospacerowac nad rzeką Doniec.
Ciezko idzie się wybrzezem bo ciągle przegradzaja droge jakieś płoty. Sprytni miejscowi jednak powycinali w nich dziury więc nie trzeba przechodzic góra.
Ide sprawdzic czy otwarta jest miła na oko knajpka. Niestety wisi kłódka. Gdy wracam dwóch brodatych długowłosych gości gada z toperzem. Zagadali go biorąc za „swojego”
Nasi nowi znajomi to Siergiej – batiuszka cerkiewny z Charkowa oraz jego pomocnik Wiktor.
Jest z nimi jeszcze Pasza, również cerkiewny pomocnik, który czyta świete ksiegi. Pasza obecnie czeka w aucie i jest w najmniej imprezowym nastroju , gdyż losowanie wybralo go kierowcąCała trójka przyjechała do Swiatogorska niebieskim żiguli aby pomodlic się w skalnej ławrze. Dowiadujemy się, ze w monastyrze można spac za darmo dwie noce. Jest tam noclegownia, w salach wieloosobowych, osobno mężczyzni, osobno kobiety. Jest tez mozliwosc otrzymania darmowego posilku po mszy. Kurcze, to jednak dobrze zrozumiałam babke z hoteliku w Gorłowce. Mówila mi, ze „w Swiatogorsku można nocowac za darmo ale tylko 2 dni”. Wydało mi się to tak nieprawdopodobne , ze uznałam, ze źle zrozumiałam albo babka mnie wkręca.
Nasi nowi znajomi również chcieli tam zanocowac, ale ich nie wpuścili bo byli za bardzo pijaniOstatecznie spali w samochodzie. Dziś rozpoczęli dzien od mszy w ławrze a potem nastał czas kąpieli w chlodnych nurtach rzeki Doniec. Kapali się ponoc pod samym monastyrem. Twierdzą, ze zimna woda im nie straszna. Kąpią się nawet zima w przeręblach. Jednak po dzisiejszej kapieli musieli się rozgrzac wódeczka aby nie dopuscic do ciala chorób i zlych duchów.
Gdy ich spotykamy właśnie wracaja do auta. Rozmowa troche niebezpiecznie schodzi na temat wiary. Początkowo biora nas za prawosławnych, pewnie przez mój krzyżyk z Kercza, który niezmiernie im się podoba. Siergiej nawet pokazuje swój krzyżyk i chce się zamienic, ale mi mój tez się bardziej podobaPróbujemy prostować, ze u nas prawoslawie nierozpowszechnione, więc my nie mamy z nim nic wspólnego, tzn bardzo lubimy chodzic do cerkwi bo pieknie spiewają. A wogóle to Bóg jest jeden i sztuczny jest podział na jakieś religijne odłamy. Chyba się z nami nie zgadzaja i zmieniaja temat. O podrózach się zaraz lepiej gada! Na przykład o Krymie. Naszym „mnichom” najbardziej się udał Sudak. Siergiej prawie sciaga gacie, aby nam zaprezentowac swoja piękna tegoroczna, krymska opalenizne
Jako, ze dobrze się rozmawia idziemy do zaparkowanego auta gdzie czeka Pasza. Wiktor biegnie do sklepu po flaszke. Siergiej probuje nas przekonac, zeby pojechac ją wypic gdzies w lesie, bo „na parkingu tak nieprzytulnie”. My protestujemy, bo na taka impreze to by trzeba kupic 3 flaszki i impreza by się przed switem nie skonczylaPoza tym co z biednym Paszą, który jest kierowca? Ostatecznie zostajemy na parkingu. Siergiej zapoznaje nas z różnymi zasadami wiary np. o koniecznosci powtrzymywania się od kontaktów „damsko-męskich” w piątki (post z racji smierci Chrystusa), środy (zdrada Judasza) oraz w niedziele przed mszą. Mówie, ze teraz wreszcie rozumiem, czemu niektórzy chodzą na mszę o 6 rano. Nigdy nie moglam pojac jak można w wolny dzien się tak o świcie zrywac. Widac u nas na osiedlu dużo poboznych ludzi mieszka
Naszym „mnichom” niezmiernie się podoba przytoczony przeze mnie przykład.
Siergiej przykrywa nas kocem, bo dzisiejszy wieczór chłodny. Najpierw dokladnie obwąchuje koc czy na pewno jest czysty (cała noc mam wrazenie, ze mnie jednak cos oblazlo z tego koca)
A potem nam puszcza z komórki cerkiewne śpiewy.
Opowiadaja tez o swoich rodzinach. Siergiej ma fajna żonę i dwie córeczki,ale marzy o chłopcu. Mówi, ze będzie próbował dalej to może w końcu „Bóg się zlituje nad wiernym sługą” i da mu syna. Wiktor ma mniej szczescia w życiu. Rozszedł się z żona, która utrudnia mu kontakt z dziecmi. Szuka więc nowej dziewczyny już od paru lat, ale twierdzi, ze widac ma za duze wymagania jak na ukrainskie warunki. Chce, zeby dziewczyna była wierząca, znala dobrze Pismo św ,lubila stare samochody, podróże, imprezy i noclegi w polowych warunkach. Większosc kobiet jakie poznał to tylko za pieniedzmi patrzyly: nowy dom, samochód, modne ciuchy, drogie kosmetyki.. Sprawy duchowe ich nie interesowały
Toperz dowiaduje się od Paszy kilku ciekawych rzeczyJedna z nich jest rozwiazanie zagadki piekła. Ponoc rosyjscy naukowcy robili kiedys głęboki odwiert wgłąb ziemi. Przy tej okazji wpuscili w dól odwiertu sonde, która zarejestrowala dwie minuty ludzkich głosów. Były to głosy dusz potępionych! Jak na razie Rosjanie jako jedyni maja niezbity dowód na istnienie piekła
Pasza przedstawia toperzowi również szanse na „posade anioła”. Jak wiadomo aniołów była okreslona ilosc, ale niektóre się zbuntowały i zostaly strącone do piekla jako diabły. Więc tym samym zostały wolne miejsca do wziecia, które mogą zapełnic ludzie o ile beda się za zycia dobrze prowadzic. Pewnie niejeden bardzo chetnie by przyholubił ciepłą posadke anioła
Siergiej chce koniecznie nauczyc toperza „odpoczynku po rosyjsku”- ogolnie to sprowadza się do tego , ze trzeba więcej i szybciej pićW naszym przypadku jest to koniak czterogwiazkowy zakupiony przez Wiktora. Kosztowal chyba tyle co 4 inne dobre flaszki, ale chłopaki twierdza, ze „gości trzeba dobrze przyjąc”. Pijemy z czerwonego plastikowego kubeczka z uszkiem. Zakąszamy chlebem, kiełbasa, pasztetem, wędzonym serem i nie wiedziec czemu cytryną, która Wiktor prawie wpycha nam do buzi. Przewinąl się tez jakiś arbuz, ale ja go nie jadłam
Zostaję tez namaszczona świętym olejkiem z Jeruzalem o miłym zapachu starego drewna. Wiktor smaruje mi nim skronie, nos i czoło. Olejek ma mnie ochronic przed chorobą i złymi mocami. W buteleczce zostało już mało, więc Wiktor wpada na pomysl by w pobliskim sklepie kupic olej rzepakowy, wlać do niego kroplę tego „świetego” i zebym tym wynalazkiem natarła calego toperza.. Jakos zaraz rozmowa schodzi jednak na inne tory i zakup oleju nie dochodzi do skutku.
Wiktor jest Słowakiem z Użgorodu. I podobnie jak my nie darzy sympatią zakarpackich Cyganów z taboru w Wielkim BereznymParę razy się z nimi „zapoznał” za czasów szkolnych lat. Żali się tez na charkowskich chuliganów- dwa tygodnie temu napadli go wieczorem na ulicy i podpalili zapalniczka brodę... A miał już ponoc prawie do pasa..
Nasi „mnisi” zaczepiaja również roznych miejscowych przechodniów mówiac, ze do Swiatogorska przyjechali turysci z Polski , ale jakos nikt nie chce się przyłaczyc do biesiady.
Ostatecznie widzimy, ze Pasza chce już wracac. Mówi, ze jest coraz bardziej zmęczony, przed nimi długa droga do Charkowa a nie chce usnąc za kierownica.. Żegnamy się więc, wymieniając numery telefonów i maile. Niebieska łada odjeżdza gdzies w ciemną dal a my układamy się do snu, bo jutro znów trzeba wstac jakos o swicie.
Ze Swiatogorska mamy autobus do Słowiańska..W Słowiańsku na dworcu autobusowym panuje burdel totalny. Nikt nic nie wie. Według naściennego rozkladu jada tylko dwa poranne bezposrednie autobusy do Ługańska. Ide do informacji, która jest za pancerna szybą, bez wyciętej dziury czy głosniczka , do którego można mówic. Oczywiscie babka nie rozumiem przez szybe co do niej mówie. Piszę więc na kartce „Ługańsk, autobus, po 12:00” i przytykam do szyby. Babka mowi, ze ona o Ługańsku nic nie wie i stad tam żadne autobusy na pewno nie jezdza.. Jak nie jezdza skoro dwa wiszą w rozkladzie!!! Babka się denerwuje, ze skoro ja lepiej wiem , ze jezdza- to po co ją glupio pytam. Jakiś facet siedzący obok chce być milszy. Wyciąga mape i wodzi po niej palcem w poszukiwaniu Ługańska. Czy oni są jakimis debilami? Albo jaja sobie ze mnie robią? Nie pytam się o jakas wieś! To jest wojewódzkie miasto! Stolica sąsiedniego województwa! Po chwili uradowany facet podchodzi i pokazuje mi na mapie, ze znalazl Ługańsk.. No super... Ale ja przyszlam się zapytac jak tam dojechac.. Facet się zasępia, drapie za uchem, wpatruje w mape.. Po chwili radosnie oznajmia, ze pewnie się da przez Donieck i tam nam na pewno cos doradzą. Jasne, przez Kijow pewnie tez się da..
Pytam w kasie czy można dojechac do Ługańska z jakąś przesiadka.. Podsuwam mapę.. Mila nawet babka z rozbrajającym usmiechem oznajmia, ze ona jest tylko kasjerką i na geografii się kompletnie nie zna.. Pytam zatem czy jakikolwiek autobus będzie dziś jechał przez Debalcewo. Babka wpisuje po literce w komputer z mojej mapy. Komputer wyswietla „błąd”.. Takie miasto nie istnieje.. Tak.... Mam ukrainski atlas a oni tu pewnie maja komputery ustawione na język rosyjski. Pewnie jedna literka w nazwie miejscowosci się rózni. Kolejka do kasy chce mnie już zlinczowac
Jedynie babka opiekujaca się kibelkiem jest chetna do pomocy. Wymienia mi z dumą płynnie wszystkie przystanki pośrednie trasy Mariupol- Donieck, bo tylko ta trasa czasami jezdzi.. O Ługańsku oczywiscie slyszała bo...tu ścisza głos i rozgląda się wkoło.. bo jej syn kibicuje Zarii Ługańsk.
Do kibelka tez nie mogę się dostac. Ktos chyba się zabarykadował w srodku i zasnął. Mija 15 min. Babka dobija się, ale bezskutecznie. Mówi, ze musi wezwać pomoc do wyważenia drzwi, a tymczasem daje mi klucz do służbowego przybytku na piętrze. Dobrze, ze mam górskie buty. Całe pietro dworca jest zalane, stoi woda po kostki. Nie wiem czy jakas rura wywaliła czy dach przecieka. Sądząc po zapachu wody na pewno przecieka kibel..
Długo studiujac mape i ścienny rozkład decydujemy się jechac do Jenakijewa. Zawsze to trochę w interesujaca nas stronę. A i miasto ciekawe więc nie będzie nieszczescia jak tam utkniemy. Autobus ma na szybie tabliczke, ze jedzie przez Debalcewo. No to się udalo. W Debalcewie sprawnie przesiadamy się na autobus do Ługańska.







Cała trójka przyjechała do Swiatogorska niebieskim żiguli aby pomodlic się w skalnej ławrze. Dowiadujemy się, ze w monastyrze można spac za darmo dwie noce. Jest tam noclegownia, w salach wieloosobowych, osobno mężczyzni, osobno kobiety. Jest tez mozliwosc otrzymania darmowego posilku po mszy. Kurcze, to jednak dobrze zrozumiałam babke z hoteliku w Gorłowce. Mówila mi, ze „w Swiatogorsku można nocowac za darmo ale tylko 2 dni”. Wydało mi się to tak nieprawdopodobne , ze uznałam, ze źle zrozumiałam albo babka mnie wkręca.


Odpowiedz z cytatem