No popatrz, to ja mam podobnie!
Tylko odwrotnie. Pod sklepem nie daję pieniędzy nigdy, bo widziałem już "głodnych" żebrzących o grosik na jedzenie, którzy wyrzucali do kosza podarowaną im chrupiącą bułkę z szynką (zakupione na ich oczach). Znam też przypadki, kiedy "żebrak" przychodził do jakiegoś domu po pomoc a na ofertę drobnej pracy (np. pozbieranie z ogródka opadniętych liści) wzruszał ramionami albo nawet i spluwał pod nogi i odchodził z oburzeniem. Nie wierzę tym domokrążcom i "głodnym" atakującym przechodniów na mieście. Są wśród nich z pewnością ludzie w prawdziwej potrzebie ale ja ich nie potrafię rozpoznać na pierwszy rzut oka.
Ufam natomiast takim ludziom jak filipleśny, którzy poświęcają swój czas, energię, wkładają w to serce i wykonują "za mnie" tę najtrudniejszą część: weryfikują osobę, której miałbym pomóc. W takiej sytuacji prawdę mówiąc nie interesuje mnie czy zostanie wybrana babcia przykuta do łóżka czy pozbawiona środków do życia wielodzietna rodzina ze schorowanymi rodzicami. I dlatego, tak jak nigdy nie daję datków pod sklepem, zdarza mi się wspomagać takie akcje. Nawet i za pośrednictwem różnych fundacji.
EDIT: przesunąłem wątek do KIMBu jako "sprawę forumową", liczę na to że tu właśnie będzie za moment miejsce także na takie tematy.



Odpowiedz z cytatem