Cytat Zamieszczone przez Wojtek Pysz Zobacz posta
(...)
Pierwsi przewodnicy byli góralami, pochodzącymi z rejonów, po których prowadzili turystów. Góry znali, bo byli to zazwyczaj miejscowi myśliwi lub pasterze. A w tych górach znali drogi i ścieżki, schronienia i kryjówki. Znali też historię swojej wsi i okolicy, bo wieczorami słuchali opowiadań ojców i dziadków. Żyjąc w swoim środowisku, przewodnik znał też miejscowe zwyczaje, wiedział, z czego składa się chata i stodoła oraz do czego służą różne dziwne sprzęty na wsi. Znał wszystkie zwierzątka domowe i dzikie oraz większość roślinek. Patrząc w niebo i słuchając wiatru, wiedział, jaka jutro będzie pogoda.

Oprócz tego, że przewodnik to wiedział, musiał umieć przekazać i pokazać to coś swoim podopiecznym, czyli mieć dobrze gadane. Zazwyczaj też coś turystom śpiewał i przygrywał, na czym tam umiał. Dodatkowo przewodnik niósł część bagażów turysty a paniom pomagał poruszać się w trudniejszych miejscach (chodzi o trudniejsze miejsca w terenie). Wymagania w stosunku do dzisiejszego przewodnika są znacznie mniejsze, nie musi nic za turystę nosić, nie musi mu śpiewać i przygrywać na skrzypcach.

Myślę, że z dobrym przewodnikiem zawsze będzie się chętnie chodzić w góry. Nie tylko dlatego, że poprowadzi dobrą ścieżką. Także, a może głównie dlatego, że coś ciekawego opowie, wysłucha samotnego, pocieszy zmartwionego, dokarmi głodnego a wieczorem zaśpiewa przy ognisku.
Podoba mi się to ,
a szczególnie
"przewodnik niósł część bagażów turysty"
z takim przewodnikiem to chętnie bym się wybrał w góry.