Ja też mam mieszane uczucia. Odnośnie wypowiedzi Basi: zależy kto na czym się koncentruje, dlatego mi zdecydowanie odpowiadał poprzedni zakres "okrojony". interesują mnie polskie beskidy wschodnie i środkowe i byłabym zainteresowana tylko takim zakresem, zupełnie nie mam ochoty być przewodnikiem na zachodzie a jednak teraz trzeba zdawać z całego terenu beskidów. także odstraszają mnie "autokarówki" gdzie musisz znać na pamięć bez mapy wszystkie drogi dojazdowe do wszystkich grup beskidów i wszystkich miast w beskidach. poza tym, niestety kurs przewodnicki to tylko w 50% góry.. druga połowa to zwiedzanie zabytków, oprowadzanie po miastach, taki zwyczajny przewodnik turystyczny. wiedza wymagana: zasadnicze minimum a raczej podstawa to przewodniki rewasza. mnie na prawdę zupełnie nie interesują kościoły w rabce czy bielsku białej i ich historie, wykute na pamięć biografie dziesiątek sławnych (tylko) tam osób i tym podobne i to wszystko razy hmm powiedzmy 20-30 (bo z tyle jest miast turystycznych w beskidach) a w każdym mieście kilka kościołów, biografii. a to jest tylko zaledwie 20% wiedzy przewodnika. dlatego moja opinia jest taka że bardziej mi by odpowiadała specjalizacja w tym zakresie. myślę, że dla klientów również - lepiej chyba mieć specjalistę w danym terenie (powiedzmy: beskidy wschodnie) niż człowieka co wie wszystko i nic.
ale zdaję sobie sprawę, że osób które traktują góry wybiórczo jest mało wśród przewodników i w zdecydowanej większości każdy cieszy się ze zwiększenia terenu uprawnień bo to przecież większe możliwości. tylko nie każdy chciałby mieć te większe możliwości.
Nie wiem i ciekawi mnie jak wygląda sytuacja na chwilę obecną, bo to co napisał Marcin jest już od jakiegoś czasu powszechnie wiadome. Ale był to projekt pomysłu, nie wiem jak jest na chwilę obecną z nadawaniem uprawnień. z tego co się orientowałam wcześniej to już zaszły zmiany w postaci nowej ustawy - o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach która uchyliła poprzednią ustawę o kulturze fizycznej. w nowej zupełnie nie pojawia się obowiązek posiadania przewodnika górskiego. ale.. jest haczyk. teraz o bezpieczeństwie w górach odpowiada organizator terenu (czyli na terenie PN - dyrekcja parku narodowego). każdy park narodowy ma indywidualnie podejść do sprawy i zdecydować czy wprowadza obowiązek przewodnika dla jakiś grup. według mnie niewiele się zmieni i przewodnik pozostanie tylko inne zasady będą go regulowały - nie ustawa a regulamin każdego parku narodowego. na początku roku PN-y miały się określić w tej sprawie - czy ktoś ma jakieś bieżące informacje? ale dalej pod znakiem zapytania pozostaje osobna kwestia. nie "czy przewodnik będzie czy nie będzie" ale - jak będzie wyglądała sprawa egzaminów? czyli - czy będzie mógł być nim każdy? jest mowa o egzaminach od razu po studiach które mają zastąpić egzaminy obecne. a co z osobami które już skończyły studia? :) czy mam iść gdzieś na uczelnie i napisać z absolwentami jakiś egzamin i czy mogę w ogóle to zrobić? czy może dla "staruchów" będą stare zasady co wg mnie byłoby bardzo nie fair? zobaczymy.
Basia: "Na egzaminie nie powinno być nacisku na znajomość kilkuset wsi i miasteczek na całym terenie Beskidów a na praktyczne umiejętności poradzenia sobie w górach."
Zgadzam się zupełnie. Jednak kurs na jakim byłam (i szybko zrezygnowałam) miał zupełnie inne podejście, bardzo snobistyczne i elitarne niczym kółeczko wzajemnej adoracji i chyba wiadomo o kim mowa, bo ten kurs nie słynie z dobrej opinii, poziom cholernie wysoki, podejście szkoleniowców bardzo aroganckie (przecież to elita), czasami wulgarne (szefowa kursu powiedziała raz do mnie z niechęcią- "nie chce mi sie już ciebie słuchać" kiedy poprawnie wymieniałam jej granice beskidu małego:) (pozdrawiam Cię, z tej strony Ania co nocą wlazła w zdechłą sarnę zasypaną pod stertą liści). zrezygnowałam bo stwierdziłam że przez takich ludzi mogę nabawić się wręcz niechęci do gór:)


Odpowiedz z cytatem