Czy cena za dzień przewodniczenia może być niższa niż 100 zł...? bo takie ceny u niektórych w naszym regionie od kilku lat występują...Tak klient sam wybiera wśród setek przewodników.Tylko czy to jest wolny rynek?Wątpię.Nie znam cenników przewodników,ale wydaje mi się że im więcej będzie przewodników na rynku tym większa konkurencja i niższe ceny.A jakość pracy zostanie już oceniona przez klientów i wtedy ludzie prowadzący grupy będą sie starali jeszcze bardziej o zlecenia.
Czy to już może świadczyć o konkurencyjności i wolnym rynku...? Ktoś powie można jeździć za 50 zł.
kiedyś niektórzy przewodnicy mieli wizję że jak się założy działalność gospodarczą i pojeżdżą w sezonie po Bieszczadach to odkują się na cały rok - ta wizja szybko została zweryfikowana przez rzeczywistość... musisz mocno kombinować żeby ta działalność się utrzymała. W chwili obecnej zostały jednostki, które robią wiele innych rzeczy obok przewodnictwa żeby wyjść na swoje i emeryci... - przy takiej konkurencji stymulacja przedsiębiorczości w tej dziedzinie bieszczadzkiej gospodarki poprzez uwolnienie zawodu jest jakąś mrzonką.
Rynek jest dobrym weryfikatorem, ale trzeba na prawdę długo być na tym rynku i być naprawdę dobrym w te klocki - niestety trzeba też mieć dodatkową fuchę z której się będzie żyło przez cały rok bo u nas kokosów na przewodnictwie nie zbijesz.
A przewodnik górski to taki ktoś kto nie tylko lubi góry, ale taki ktoś kto lubi się górami dzielić z innymi... - dlatego zawsze będzie to bardziej pasja niż zawód.


Odpowiedz z cytatem