A tego, że się ustawicznie szkolicie w SKPG, SKPB, SKPS itd, to ja nie neguję:) W ogóle szkolenie święta sprawa i można przy okazji znów wyrwać się w góry, bo coś tam...
Tu, tak na marginesie dyskusji, chciałbym jeszcze podzielić się pewną uwagą, czy spostrzeżeniem - najlepszym przewodnikiem moim zdaniem będzie ten, który stopniowo, może już od dzieciństwa, 'wrastał' w góry. I miał tyle ciekawości świata, aby poznawać je wszechstronnie i nie ograniczać się do np łojenia po skałach, albo jeżdżenia tylko i wyłącznie w jedno pasmo, bo najfajniejsze. Przewodnictwo musi wyrastać z pasji, z tego ciągłego 'pojechałoby się gdzieś w górki i coś zobaczyło', które jest obecne w tyle głowy od świtu do zaśnięcia, 365 dni w roku:) Żadna ustawa nie pozwoli selekcjonować ludzi tak ogarniętych przez swoją pasję:) Ale egzaminik przed fachowcami, to jak przyjęcie do cechu. Trochę kosztowny lecz moim zdaniem konieczny...

Pzdr
D.