Cytat Zamieszczone przez DUCHPRZESZŁOŚCI Zobacz posta
W średniowieczu aby zostać wyzwolonym na mistrza trzeba było przejść:

Ale nie zawsze czeladnik mimo wypracowania swojego czasu
W Encyklopedii Staropolskiej Aleksandra Brucknera czytamy:

- Między siebie pracę cechy rozdzielały jak najskrupulatniej i baczyły by granic nie zacierać. Mimo to ciągle różne procesy i swary między nim były. Wnoszono więc skargi przed radę miejską, przed starostę czy nawet przed króla.

Skarżyli więc kuśnierze krawców, że podszywają suknie futrem, murarze malarzy, że przyjęli rzeźbiarza-kamieniarza do swego cechu, stolarz musiał do dębowej skrzyni okucia u kowali zamawiać.

Cech dbał aby majstrów się nie mnożyło, ale żeby ich też i nie ubywało.

itd.

a wracając do egzaminu na tzw: towarzysza i przygotowania się do majstrszyku...
-czeladnik udawał się obowiązkowo na wędrówkę po warsztatach krajowych i zagranicznych na rok i sześć niedziel. ...

dziś ,pomimo odległości czasowej nie zawsze ma odniesienie do rzeczywistego chadzania po okolicy...a często kończy się i zaczyna na wirtualnym spacerku...

aha ,jeszcze wrócę do historii:
W XV wieku sejm podjął uchwałę znoszącą cechy, ale na krótko. Król Zygmunt I zwany Starym w roku 1505 wydał dekret przywracjący kodeks krakowskich przywilejów cechowych.

bez paniki