Może powinienem wyjaśnić, dlaczego poruszyłem właśnie ten wątek. Po prostu niedawno, 28 marca, minęła kolejna rocznica śmierci gen. Świerczewskiego. Jakoś temat ten przeszedł nam, na tym bieszczadzkim Forum, koło nosa, nikt go nie podjął. Ja też najpierw zazdrościłem Wam wyprawy na II KIMB, potem napisałem primaaprilisowy bzdet o wielbłądach w Zatwarnicy, a taaaką rocznicę przegapiłem !

Normana Daviesa zacytowałem ze względu na jego obiektywizm i autorytet historyka. Jest pewnie i kilku polskich autorów, którzy też o tym piszą. N.D. tylko przytacza ów (przywołany przeze mnie) fakt, wcale go nie komentując. Nazwisko generała pojawia się w tej dość obszernej pracy tylko raz - właśnie w przytoczonym cytacie.

Stając w zadumie przed pomnikiem w Jabłonkach miewam mieszane uczucia. Zginął w tym miejscu dobry dowódca ("specjalista wojskowy"), odważny żołnierz. Oczywiście, że żołnierz sowiecki, tylko z nazwy polski. To właśnie do tego rodzaju komandirów odkomenderowanych z Armii Czerwonej (i tylko do nich !) pasuje określenie "polskojęzyczna formacja wojskowa". Natomiast absolutnie nie pasuje do tych biedaków z dywizji Berlinga, którzy nie zdążyli, lub których nie puszczono, do Andersa.

Nie wiem, czy generał zabił swojego żołnierza (adiutanta ?, ordynansa ?) za niepodanie mu porannej wódki. Świerczewski dożył 50 lat, z czego ok. 30 w mundurze. Był na froncie wojny domowej, froncie polskim, w Hiszpanii, wreszcie na froncie niemieckim, a potem ... bieszczadzkim. Udało mu się przeżyć czystki stalinowskie lat 30-tych ub. wieku. To wszystko musiało wypaczyć charakter człowieka.
Michał, Ty już teraz, w warunkach cywilizacji XXI w. i pokoju, reagujesz niegrzecznie, na pograniczu chamstwa. I to na internetowej liście dyskusyjnej ! Zaraz tę granicę pewnie przekroczysz. A jak zachowywałbyś się mając życiorys frontowca ? Obawiam się, że zastrzeliłbyś więcej niewinnych osób niż generał (ode mnie pewnie byś zaczął - już mi raz życzyłeś "mogiły").

Napisałem o "mieszanych uczuciach" przed pomnikiem w Jabłonkach. Czyżbym widział i jakieś plusy w działalności gen. Świerczewskiego ? A jakże, widzę je ! Puśćmy wodze wyobraźni. Nie było akcji "Wisła". W Bieszczadach mieszkają Łemkowie i Bojkowie, jakby ich nie nazywać - są to Rusini. Pielęgnują swój język, wiarę i tradycje. A w 1991 r. powstaje niepodległa Ukraina - tuż za miedzą. No, co by się działo ? Chorwacja ? Bośnia i Hercegowina ? Kosowo ? Przykładów było aż nadto.
Czy to oznacza, że popieram akcję "Wisła" ? Ależ skąd. Przenigdy ! Rzeczywistość jest jednak b. skomplikowana, a tzw. racja stanu przyjmuje różne, nie zawsze humanitarne, oblicze. Bądź to, człeku, "humanitarnym humanistą", a zarazem kieruj się polityczną racją stanu !

Pozdrawiam



Wiadomość została zmieniona (06-04-03 18:34)