Prawda jest taka i dziś nie ulega wątpliwości że por Ankersztejn który nadjechał w pozostawionym wczesniej zepsutym samochodzie na miejsce potyczki gdy jeszcze świstały kule,nie zastał przy umierającym Świerczewskim żadnego z towarzyszących mu wyższych oficerów,wszyscy uciekli na czele z gen Prus Więckowskim,płk Bieleckim ppłk Gerhardem itd.. na stanowiskach byli natomiast i prowadzili ogień za wycofującymi się upowcami żołnierze, Ankersztajn jak opowiadał Baliszewskiemu któremu Świerczewski umarł na rękach , ułożył ciało Waltera na łaziku i ruszył z żołnierzami marszem ubezpieczonym do Baligrodu, po około1,5 kilometrze z lasu wyszli w rozpiętym płaszczu gen Prus Więckowski i reszta oficerów z Gerhardem na czele.....co pozostawię bez komentarza....Ankersztajna który był świadkiem tej haniebnej ucieczki wysokich oficerów ,komuna ukryła i wymazała z kart tej histori nie bez powodu,prawda była zbyt niewygodna dla komunistycznej władzy....