Oj, zazdrościmy. Rysia to już bardzo dawno nie widzieliśmy. Kiedyś tylko mignął nam na śniegu pod koniec zimy, a raz obserwowaliśmy go z daleka przez 15 minut, siedząc jesienią na ambonie. Zachowywał się jak kotek. Oblizywał łapę, żeby się nią wymyć za uszami, przewracał się rozkosznie z czterema nogami w górę. Szkoda, że jeszcze wtedy nie było aparatów cyfrowych, a najlepszy slajd zaginął w jakiejś redakcji.



Odpowiedz z cytatem
Zakładki