Przyszliśmy dość wcześnie ok. 18tej. Izba kominkowa była otwarta ale było zimno.
Na nasze natarczywe stukanie pojawił się gospodarz w kalesonkach, powiedział żeby być cicho i głowy mu nie zawracać. Na prośbę o rozpalenie w kominku (za dopłatą) też usłyszeliśmy odpowiedź nie.
Również prośba o ciepły posiłek została odrzucona.
Odwrócił się, zamknął na klucz swoje pomieszczenie i tyle go widzieliśmy.



Odpowiedz z cytatem
a tak na serio, to obczajalem galerie Macka ktory z Wami byl, z jednego klubu jestesmy. Jade jutro do Gruzji, oby bylo wlasnie -15 a nie parszywa jesieniozima :(