Hihi, podoba mi się fragment o kawałku asfaltu :) Nie wiem, czy ktoś jeszcze tego próbował, ale kiedyś przewieźliśmy ta trasą (konkretnie - w przeciwnym kierunku)kolegę w bagażniku samochodu. Osobowego. Przeżył, był nawet w stanie latać jeszcze tego dnia po górach. A nie było to w czasach okrutnie zamierzchłych, więc z asfaltem już było krucho - dosłownie...
PS. Bagażnik miał jakieś 500 litrów, a ile ma człowiek? To też jakiś rodzaj zagadki, nie? No dobra, żeby się wiązało z B. - ile litrów objętości (pojemności? to się kojarzy z pojemnością wnętrza w kwestii napojów...) ma bieszczadzki turysta?


Odpowiedz z cytatem