Misie moje koloroFe,
powiem tak:
na niedzwiedziach nieco sie znam, choc oczywiscie nie twierdze, ze jestem wszechwiedzacy i nieomylny. Jak juz pisalem na tym forum, mam na ich punkcie niezlego bzika. Sledze wszelkie informacje na temat tego gatunku. Kilka razy w roku obserwuje bieszczadzkie miski. Mam sporo fachowych kontaktow, z ktorych rowniez duzo naukowych/empirycznych informacji mozna zaczerpnac. Mysle, ze dokarmianie to nie jest dobry pomysl i nie gniewajcie sie, bo sama idea pomocy "innym" jest szlachetna, ale niekoniecznie miskom w tej postaci, niekoniecznie akurat w tym okresie/tych warunkach. Uwierzcie,ze nasza/Wasza pomoc nie zda sie na wiele, zeby nie powiedziec, ze na nic. Temat dokarmiania zwierzyny znam w pewnym sensie od podszewki, bo nawet wiem, ile sie jakiego zarcia kupuje/produkuje w nadlesnictwach. Niedzwiedzie moga i korzystaja wlasnie z tej formy pomocy (przeznaczonej dla innych gatunkow). Jesli do lasu wejdzie w roznych miescach, przyjmijmy 30 osob i kazdy zabierze 5 kg ze soba, to efekt bedzie marny, a pamietajmy o tym, ze niedzwiedzie zblizaja sie wielkimi krokami do okresu rozrodu i mozna narobic wiecej problemow, krecac sie w nieodpowiednich miejscach, niz pomoc. Czytaliscie zapewne o przypadku z nadlesnictwa Baligrod, kiedy przestraszona niedzwiedzica (fakt,ze przez co innego przestraszona), probowala przenosic swoje mlode. Final byl taki, ze mlode nie przezylo.


Odpowiedz z cytatem