Kilka głębszych… sapnięć i już jesteśmy na Holicy - obłym, porośniętym borowiną i trawą, rozległym, bez wyrazu wzgórzu, które ma jedną zaletę – jest świetnym punktem widokowym na Ostrą Horę, na którym, do wcześniej podanego zestawu panoramicznego, dołączono gratis Połoninę Równą.
Wzrok poszukuje na tej płaskości jakiegoś punktu, który wskaże, że właśnie tu będzie się pół metra wyżej niż gdziekolwiek indziej.
Najpierw dostrzegamy jego i ją - nie całkiem młodzi, nie całkiem starzy, z jakimiś drobnymi pakuneczkami i niezłej klasy reklamówką, taką, co to procesowi rozkładu ulegnie już za, bagatela, ok. 500 wiosen. Ich zachowanie nie wskazuje na powinowactwo z poszukiwaczami jagód, tak sobie chodzą, jakby bez celu, tu i tam, spoglądają z półuśmiechem w przestrzeń i wokół siebie, wymieniają jakieś uwagi, Aż w końcu ruszają po pochyłości w stronę Równej, jakbyśmy im w czymś przeszkodzili.
Może to nieprawda, co mówią, że lokalni w góry bez celu materialnego nie chodzą, a może to nietutejsi?
My tymczasem już widzimy cel – mikrokopczyk wystający z trawy, ale…To przecież niemożliwe! Z bliska dopiero nabieramy pewności - ludzką ręką uczyniony, prawdopodobny punkt wysokościowy wygląda jak niemy świadek rytualnego uboju lub mordu – kilka słusznych odłamków skalnych położonych bez ładu i składu jeden na drugim, schlapanych jest krwią /odcień wyraźnie wskazuje na tętniczą/. Na bocznych kamieniach tą samą substancją wykonane napisy, na tej zeschniętej już czerwieni – tajemnicze cyfry smolistym barwnikiem utworzone. Na trawie nie ma krwawych plam, nie widać też śladów tkankowych, potrzebnych do badań genetycznych.
Brrr! Ciarki na plecach i nerwowe rozglądanie się wokół – to te dwie młode parki wcześniej widziane, czy, dziwnie się zachowujący, niedawno spotkani? Co oni właściwie mieli w tej reklamówce i dlaczego tak szybko odeszli?
Eh te góry i sny w nich odbyte! Rozumie, wracaj!
Nie jest prawdą, jakobym lubił oglądać horrory.


Odpowiedz z cytatem