"Różę" też polecam, bo zawarta jest w niej prawda historyczna, o której dotąd było niewiele. Po "Domu złym", przynajmniej dla mnie, mniej tu grozy choć obraz jest jej też pełen. I dymu, i ognia, i oparów alkoholu. W jednym z wywiadów Smarzowski mówi, że .."tylko likieru nie lubi, z resztą sobie radzi". Ma ten film wyraźną "pieczęć" reżysera. No ale jest klasyfikowany jako film o miłości. A co kogo poruszy to już indywidualna sprawa.


Odpowiedz z cytatem