Nie mam z Przemyśla zdjęć ładnych, ale mam trochę ciekawych. W latach 70. pracowałem w jednym z przemyskich zakładów przemysłowych. Raz na jakiś czas "na zakład" przyjeżdżała miejscowa kapela.



Witała ją dyrekcja, rada zakładowa oraz sekretarz POP (może pomyliłem kolejność, ale skład jest pewny :)
A pracownicy wyłączali maszyny, odkładali długopisy i wychodzili na podwórze słuchać i się cieszyć.