Nie publicznie, ale telefonicznie zostałem właśnie przeproszony za całą "aferę", a właściwie za jej nieudolne prowadzenie, więc rzeczywiście nie ma już sprawy - przynajmniej dla mnie.
Natomiast co do sensu, bądź bezsensu protestowania w takich sprawach, gdy tylko ujrzą one światło dzienne nadal mam to samo przekonanie: Trzeba to robić od razu, publicznie i możliwie na jak najszerszym forum.
Z tego co wiem, tej akurat sprawie łeb już ukręcono, ale to wcale nie oznacza, że można spać spokojnie.
Takie pomysły jak zawłaszczenie Łopienki dla być może ważnych, ale głównie własnych jednak celów rodzą się wcale nie tak rzadko!