Motyw z brakiem chleba mogę wytłumaczyć na przykładzie moje wioski (Świętokrzyskie) w której się wychowałem. Po prost uw takich miejscach kupują tylko miejscowi i sprzedawca doskonale wie ile bochenków mu pójdzie, a czasami nawet są "zapisy" na drugi dzień. Nic się nie marnuję, ale za to jest problem gdy ktoś chce więcej. O ile w Niskim jednak częściej można spotkać turystów i sklepu mają już "nadwyżki" tak w moje rodzinnej wiosce, prawie w centrum Polski, dalej po godzinie 7-mej już się chleba nie kupi, może czas tam wrócić żeby szukać "dziczy" :)