gdyby te wszytskie miejsca byly zajezdzone przez ludzi w syrenkach i tym podobnych, jedzacych zupy ogonowe z kocherka, spiacych w namiotach i przygrywajacych na gitarce kolegom naprawiajacym silniki ciezkimi kluczami- to ja bym nie miala nic przeciwko "zajezdzaniu"... Bo ja ogolnie towarzyskie bydle jestem.. Z natury wcale nie szukam ciszy i odludzia.. Nie chodzi o ilosc ludzi- tylko o jakosc...
jestem pod wrazeniem! zawsze myslalam ze starsze samochody to żarły benzyne hektolitrami! a tyle pali nasza skodusia!! a ładusia to i do 13 dociagała....
zabierz sie od razu!! jednego oddanego czytelnika juz masz na pewno!przekorny los nie dal mi zyc w tamtych czasach to choc w wirtualnym przeniose sie w wasze syrenkowe podroze!
Nie zapomne jak u nas w domu tata mial stolik w przedpokoju i przychodzili ludzie z calego osiedla aby za jedna kartke na papierosy dac kilka na mieso, mydlo albo co innego
I nie zapomne jak dostalam prawie lanie za pomalowanie kartek świecowymi kredkami! Na szczescie pani w sklepie byla wyrozumiala i kartki przyjela. A ja na przeprosiny od rodzicow dostalam lizaka!
Czy ja wiem? Dla zmotoryzowanych na pewno masz racje... ale jak ktos auta nie mial to latwiej bylo podrozowac po Polsce niz teraz.. Sprawniej dzialala kolej i jej ceny byly tansze. Pociagi docieraly na rozne zadupia, a teraz te linie zarasta chaszcz.. No i PKSy tez jezdzily.. Teraz dotarcie w wiele miejsc bez auta graniczy z cudem...



Odpowiedz z cytatem