Brniemy w śniegu pokonując kolejne metry oddzielające nas od połoniny. Mimo że nie ma żadnego szlaku trasa nie jest trudna orientacyjnie, choć ktoś wykazał się i ponabijał na gałęzie puste plastikowe butelki po piwie.
Pokonanie tych 300 metrów zajęło nam tylko 4 godziny.
Dlaczego tak szybko ? Bo idziemy na lekko, dociążeni plecakami nie gonilibyśmy tak bystro.
Połonina wita nas ubitym śniegiem, z radości chłopaki zaczynają biegać w rakietach. Ach ! jakie piękne rozległe widoki :
.
.
Ten świerkowy chojak wyznacza kierunek marszu, bo to jedyne co można odróżnić w tej gęstwie bieli,
chociaż nie do końca. Po kolejnych kwadransach ukazują się zarysy oczekiwanych schronisk.
.
.
a gdy już docieramy tam, kolejne widoki którymi możemy z radością nacieszyć nasze oczy.
Jest, jest, jest !!!
Pojawił się obiekt naszych marzeń jest : BIAŁY SŁOŃ
Rzeczywiście jest cały biały i radośnie wywija trąbę w górę.
Słusznie pocieszał nas duch zamieszkały w starym pniu drzewa "wiary nie traćcie , a zobaczycie to o czym marzycie."
.
![]()




Odpowiedz z cytatem