Cała logistyka wzięła w łeb
Chodzi misiu koło drogi, nie ma ręki, ani nogi.
Tak mi się przypomniał ten wierszyk, gdy chodziliśmy od wagonu do wagonu pytając, albo raczej żebrząc prowadników o jakieś wolne miejsce, np w kiblu, albo w łączniku.
Miejsc niet.
No tak, porządek musi być : ile miejsc tyle biletów sprzedanych. Ale ten porządek nie był po naszej myśli, więc stukamy dalej.
Stukanie przyniosło skutek. Za stawkę dwa razy większą wciskamy się we czterech do służbówki prowadnika (z plecakami)
Trochę ciasno jest, ale najważniejsze, że jedziemy. Do Stanisławowa tylko 5 godzin, mija szybko.
Tam już po kwadransie siedzimy w marszrutce która kołysze nas w kierunku Żabiego.
Gdy lądujemy na miejscu radość ogarnia nas słoneczna, bo słoneczko zaświeciło radośnie
i na naszą cześć Adam Małysz zaprzągł miejscową taksówkę
.
![]()
.
Bazar kipi ludźmi którzy tu realizują swoje podstawowe potrzeby.
Oferta bardzo bogata, można dostać coś do jedzenia :
.
Ale nas interesują bardziej płynne wyroby huculskie.
Pani zawiadująca świńskim ryjem mówi że nie ma problemu i po chili pojawia się z pojemnikiem zawierającym domowy wyrób.
Do tego wyrobu świetnie komponuje się słoninka.
Jest słoninka.
Coś jeszcze ?
Chętnie byśmy zakupili, ale nasze plecaki są i tak za ciężkie.
Jest pięknie, mamy czas więc co robimy ?
- Idziemy na pierogi - rzuca od niechcenia Pierogowy
- No tak , wraca chłopak do zdrowia - będzie żył- stwierdzamy wspólnie.
Co by nie czuł się wyalienowany postanawiamy mu towarzyszyć. Pyszna wersja ze śmietanką plus kufel.
.
Tak załadowani optymizmem obserwujemy jak świetnie sobie radzi "tańczący z wilkami"
Zresztą nie tylko wilcy są mu posłuszni, ale i miejscowe kobiałki tez patrzą z zazdrością
pewnie tez by chciały zatańczyć ?
![]()




Odpowiedz z cytatem