Ooooo to takim już ja bym powiedziała!
Nienawidzę takich buców!!!
Ja w marszrutce na wspomnianej trasie miałam taką sytuację:
pani z dzieckiem kupiła 1 bilet, bo na dziecko nie trzeba czy jakoś tak, za jakies nieduże dla nas pieniążki. I usadziła siebie i córkę.
A kierowca na nią z krzykiem, że albo kupuje drugi bilet z miejscówką, albo ma zabrać dzieciaka.
Nie miała pewnie pieniędzy bo stuliła uszy po sobie i zabrała dziecko. Na kolana nie weźmie, bo nie ma miejsca, nawet jakby chciała.
A że siedziała akurat ze mną to ja jej mówię, że nie ma sprawy zsuniemy się i miejsce będzie.
I znalazło się dla dziecka miejsce.
Może było mi mega niewygodnie, bo siedziałam nawet nie półdupkiem, ale dać się dało.


Odpowiedz z cytatem
