Mój mąż i mój syn regularnie jeżdżą w Alpy, zwykle 2-3 razy w roku i też mieli okazję się zapoznać z tym "zjawiskiem".
Na szczęście to dotyczy tak mniej więcej 5% tych jeżdżących, ale to oni robią ta paskudną opinię.
To ze ludzie chcą "oszczędzić" jest w pewnym stopniu zrozumiałe, kwestia w jakim stylu to robią.
Ja rozumiem nocowanie w namiocie obok schroniska (zwłaszcza kiedy noclegi kosztują ponad 20 ojro) ale wtedy kupuję w tym schronisku przynajmniej coś do jedzenia aby ajentowi dać zarobić i nie niszczę w sposób bezmyślny infrastruktury schroniska.

Nie należy nocować w schronie wysokogórskim, można legalnie nocować poza sezonem w "winterhuosach", bo poza sezonem schroniska są zamknięte (pozostawione otwarte jedno pomieszczenie ten właśnie tzw. "winterhuose")
Tylko tak jak zawsze trzeba pozostawić po sobie porządek, narąbane drewno i nie bazgrać na ścianach

Na szczęście to się zmienia i w tej chwili takich zjawisk jak opisywane jest coraz mniej.
Może przez to, ze z powodu systemu zniżek noclegi w schroniskach są dla nas tańsze ?
Artykuł pochodzi sprzed około 8-10 lat, był wielokrotnie cytowany na różnych portalach górskich.