[QUOTE
W tamtym okresie było tak, że na co dzień jadło się w zasadzie byle co, natomiast wszelkie najlepsze "zdobyte" słodkości i różne smaczne rzeczy zabierało się zawsze na wycieczki w góry. Nigdzie nie jadłam tak dobrego jedzenia jak w górach w czasach najcięższego kryzysu.

.[/QUOTE]
..faktycznie !!! tak było !!! ..teraz przypomniałaś mi, być może nawet to ten sam rok był nawet, wybrałem się z kumplami na łazęgę , jeden z nas dżwigał ogromniastą taką staroświecką , skórzaną torbę lekarską. Była ciężka jak diabli....tak że na zmianę ją targaliśmy. Intrygowała nas jej zawartość. Bo tylko właściciel znał jej zawartość..... a torba zamknięta była na kłódkę ! dopiero jak taka parodniowa ulewa unieruchomiła nas w namiocie poznaliśmy wnętrze....konserwy, ananasy-frykasy, figi, czekolady , paczki tytoniu do skrętów- dary z zachodu, dla głodujących Polaków
pod reżimem jaruzelskim...do dziś czuję ślinkę