Pokaż wyniki od 1 do 10 z 24

Wątek: Pięć Stawów - tekst Jana Gondowicza

Widok wątkowy

  1. #10
    Bieszczadnik Awatar Basia Z.
    Na forum od
    05.2007
    Rodem z
    Chorzów
    Postów
    2,771

    Domyślnie Odp: Pięć Stawów - tekst Jana Gondowicz

    No dobra, póki mnie mąż od komputera nie wyrzuci spróbuję napisać w odcinkach

    Po mrocznej czerni stanu wojennego wszyscy tęsknili już od dawna do wyjazdu w góry.
    Zbliżał się weekend majowy roku 1982 (nie tak długi jak teraz ale zawsze można było połączyć dzień 1 maja z sąsiadującym weekendem co dawało przynajmniej 4 dni wolnego).
    Zaopatrzywszy się w Oddziale Uczelnianym PTTK Gliwice w delegacje do Doliny Pięciu Stawów Polskich, co pozwalało na wjazd do strefy nadgranicznej wyruszyliśmy w Tatry dwa dni wcześniej, jeszcze przed rozpoczęciem "długiego weekendu" wraz z moim panem - czyli Belfegorem i naszym kolegą Arturem.
    Dzień wcześniej niestety nastąpiło załamanie pogody i spadło mnóstwo mnóstwo świeżego śniegu.

    Nocnym pociągiem z trzema przesiadkami (w Bielsku, Żywcu i w Suchej Beskidzkiej, gdzie na dworcu w ciągu godziny oczekiwania na kolejny pociąg obowiązkowo zjedliśmy żurek stryszawski) dojechaliśmy około 7 rano do Zakopanego.
    Autobus zmierzający z Zakopanego na polanę Włosienica był prawie pełen ludzi z plecakami, na Wierch Porońcu tradycyjnie wsiedli do autobusu żołnierze WOP aby sprawdzić przepustki do strefy nadgranicznej, bez których w Tatry nie było wstępu. Jak się okazało wszyscy pasażerowie autobusu mieli delegacje albo do Morskiego Oka, albo do schroniska w Roztoce albo też do Doliny Pięciu Stawów Polskich.
    Wysiedliśmy przy Wodogrzmotach i rozpoczęli podejście, było przed południem.
    Droga pod próg doliny była wprawdzie przysypana śniegiem mniej więcej po kolana, ale ktoś przed nami już szedł, więc nie trzeba było przecierać. W około godzinę osiągnęliśmy miejsce gdzie zaczyna się kolejka towarowa.
    Tam z daleka już widać było dwóch turystów, którzy usiłowali podejść pod górę drążąc dosłownie tunel w śniegu, który na progu był mniej więcej po ramiona. Z radością powitali oni posiłki, które przybyły im z odsieczą.
    Dalsza "walka" wyglądała tak.
    Prowadzący na tym odcinku zdejmował plecak, rzucał się w śnieg i kopał w nim tunel, po czym wycofywał się krok i z impetem rzeźbił kolejny kawałek. Po około 10 m następowała zmiana prowadzącego. Jako kobieta byłam na szczęście z tych działań zwolniona, za to ciągnęłam za sobą z tyłu plecak prowadzącego (co też nie bylo proste, gdyż wszystkie plecaki ważyły po ok. 30 kg). Podejście w taki sposób mniej więcej wzdłuż czarnego szlaku pod skaly zajęło nam około 6 godzin, zaczynał już zapadać zmierzch.
    Niestety prowadzący pomylił trasę i zamiast przejść tak jak się chodzi w zimie - na lewo od skał poszedł szlakiem letnim popod skałami w prawo wprost do schroniska.
    Wtedy w zapadającym zmierzchu dało się słyszeć donośny głos:
    "Co za ch... do k... nędzy tak lezie".
    Przed schronisko wyszedł sobie zapalić Hierzyk, który w tym czasie pomagał przy obsłudze schroniska i zobaczył zbliżającą się grupę.

    Zbliżyliśmy się do schroniska
    "Belfegor ty ch ... upier...lisz grupę" odezwał się Hierzyk przyjaźnie.

    Schronisko było na razie prawie puste, w kazdym razie podłoga była prawie cała wolna.
    Wiadomo było że dojedzie jeszcze około dwudziestka naszych znajomych z "Harnasi", więc przydzielono nam największą salę chyba 50-osobową, gdzie wolnych było jeszcze około 10 łóżek.
    Zajęliśmy strategiczne miejsca pod samą szafą, kolega na łóżku, my z Belfegorem na podłodze, na karimatach (mieliśmy już wtedy karimaty kupione rok wcześniej we Francji za równowartość całej mojej pensji informatyka).

    Kolejnego dnia dojechało więcej osób z naszej grupy, pogoda była nadal paskudna, chociaż śnieg już nie sypał, była bardzo silna mgła, więc poszliśmy tylko na spacer. Jednocześnie w schronisku zaczęło się mocno zagęszczać, na naszej przestrzeni pod szafą (około 2 x 2 m) przyjęliśmy dwie kolejne osoby - kolegę z dziewczyną.

    Ciąg dalszy nastąpi
    Ostatnio edytowane przez Basia Z. ; 14-03-2012 o 23:24

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Odpowiedzi: 30
    Ostatni post / autor: 04-03-2012, 14:21
  2. W Bieszczadach pić, to nie pić na wodę,fotomontaż -żart wierszowany
    Przez Piskal w dziale Poezja i proza Bieszczadu...
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 21-12-2010, 20:48
  3. ON też był BIESZCZADNIKIEM-pamięci Jana Pawła II
    Przez pyton w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 40
    Ostatni post / autor: 13-04-2005, 20:58
  4. Szlak im. Ojca Świętego Jana Pawła II Wielkiego
    Przez WojtekR w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 34
    Ostatni post / autor: 11-04-2005, 10:45

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •