Pokaż wyniki od 1 do 10 z 24

Wątek: Pięć Stawów - tekst Jana Gondowicza

Mieszany widok

  1. #1
    Bieszczadnik Awatar Basia Z.
    Na forum od
    05.2007
    Rodem z
    Chorzów
    Postów
    2,771

    Domyślnie Odp: Pięć Stawów - tekst Jana Gondowicz

    Ciąg dalszy:

    Kolejnego dnia, a był to 30 kwietnia, pogoda trochę się poprawiła - było mroźno, śnieg już nieco zleżały, lekka mgiełka. Do naszej grupy dojechało z samego rana kilka kolejnych osób (trasa do schroniska była już przetarta, więc szli w nocy) tak więc po śniadaniu, około 8 rano wyszliśmy na dłuższą wycieczkę.
    Szedł "tramwaj" około 15-osobowy (w tym dwie kobiety). Na czele Belfegor, na końcu inny doświadczony kolega.

    Doświadczenie uczestników było różne - od takich co byli już w Alpach i przeszli nie jedną zimową trasę tatrzańską, po kilku takich, którzy dopiero pierwszy raz wybrali się na wędrówkę po Tatrach zimą.

    Celem wycieczki był Szpiglasowy Wierch przez Liptowskie Mury - zaczęliśmy od Czarnej Ławki, przez Kostury (poprzedniego roku w nieco innej grupie przeszliśmy tą samą trasę przy pięknej pogodzie i małej ilości śniegu od Gładkiej Przełęczy).

    W niewielkim kominku wyprowadzającym od liptowskiej strony na grań trzeba było wszystkich kolejno przeasekurować więc trwało to i trwało zanim przeszło wszystkich 15 osób.
    Po zejściu ze Szpiglasowego, na Szpiglasowej Przełęczy stanęliśmy w końcu około 16 i zaraz trzeba było schodzić aby jeszcze przed zmrokiem pojawić się w schronisku. Tymczasem szczyty w tym i Szpiglasową Przełęcz ogarnęła mgła.

    Wbiliśmy w śnieg trzy czekany, stanął na nich najcięższy kolega , rzucili w zamgloną przestrzeń dwie związane liny na całą ich długość i wszyscy kolejno wchodzili w klucz francuski aby zjechać w niewiadome.

    Ostatni schodził Belfegor, nie korzystając już z liny.
    Tymczasem kolega, który zjechał pierwszy nie mogąc się widocznie doczekać reszty grupy skręcił w prawo i udał się w kierunku widocznego już z oddali schroniska trawersem wprost pod najbardziej lawiniastymi żlebami Miedzianego przecinając je wszystkie mnie więcej w 1/3 wysokości. Za nim pospieszyła reszta grupy.
    Zjechałam na dół mniej więcej dziesiąta i zobaczywszy w która stronę poszedł starałam się go dogonić krzycząc "schodź na staw, na staw".
    Był jednak przede mną dobrych 500 m i chyba nie słyszał.

    Biegnąc za pierwszymi w grupie zobaczyłam na Wielkim Stawie dziwną grupę - cztery osoby ciągnęły pomiędzy sobą podłużny przedmiot długości człowieka, dookoła biegał pies.
    Widzieli to wszyscy i chyba się zaniepokoili, w końcu przystanęli.

    Wtedy udało mi się wreszcie dogonić czołówkę grupy, zawołałam "na staw" i nareszcie wszyscy kolejno usiedli na d..ach i zjechali na staw oddalając się co prędzej od zboczy Miedzianego.

    W schronisku niestety okazało się że tego dnia czterej taternicy z Torunia udali się na wspinaczkę na Kozi Wierch i zjechali prawie spod szczytu z lawiną. Jedna osoba nie odniosła większego szwanku, była tylko lekko ranna, jedna poważnie ranna (otwarte złamanie nogi) dwóch taterników niestety zginęło.

    To co widzieliśmy z góry to był transport wykopanych z lawiny zwłok do schroniska.
    Kiedy dotarliśmy wreszcie do schroniska ciężko ranny został już odtransportowany przez kolejną grupę GOPR-owców na dół (niestety nie było możliwości transportu helikopterem w panujących warunkach), lżej ranna osoba pozostała w schronisku i czekała na transport kolejnego dnia, natomiast GOPR-owcy oraz część personelu wybierali się po zwłoki ostatniej osoby, które pozostały pod ścianami Koziego Wierchu.

    Naszą grupę najpierw od góry do dołu opierniczono (zrobił to w żołnierskich słowach Hierzyk), bo GOPR-owcy widzieli ze stawu, którędy szliśmy i mieli poważne obawy czy nie będą musieli zaraz udzielać pomocy kolejnym osobom. Zaraz potem poproszono nas o pomoc w transporcie.
    Poszli wszyscy panowie, zostałam tylko ja z koleżanką. Wychodzącą grupę żegnał Hierzyk wołając "Belfegor tylko nie upier.ol GOPR-u".

    Postanowiłyśmy z koleżanką zrobić coś do zjedzenia dla naszych kolegów, będących na nogach od godziny 7 rano, tylko po śniadaniu.
    Na pierwszy ogień zrobiłyśmy barszczyk, potem tradycyjną pulpę.

    Ekipa powróciła po niespełna trzech godzinach zmordowana do imentu.
    Kolega Tomaszek, który w życiu nie tknął buraczków ani barszczu na naszych oczach zjadł barszczyk i jeszcze pochwalił.

    Podobno podchodząc pod ściany Koziego cały czas słyszeli "tąpnięcia" śniegu i mieli poważne obawy czy to wszystko nie zwali się na nich, jednak szli za GOPR-owcami.

    Po powrocie wyciągnięto z plecaków butelki "kartkowej", okazja była smutna, ale no po prostu trzeba się było napić.

    Tego dnia spać poszliśmy dobrze po północy. Miejsc w schronisku było coraz mniej, na fragment podłogi 2 x2 m przed szafą przybyły dwie kolejne osoby, wobec czego z Belfegorem przenieśliśmy się do szafy.
    W nocy zajęte były całe schody, a ktoś spał również w ubikacji przed kabinami.

    [ciąg dalszy nastąpi]

  2. #2
    Bieszczadnik Awatar joorg
    Na forum od
    01.2005
    Rodem z
    Krosno
    Postów
    2,335

    Domyślnie Odp: Pięć Stawów - tekst Jana Gondowicz

    Cytat Zamieszczone przez Basia Z. Zobacz posta
    ....Kolejnego dnia, a był to 30 kwietnia,....
    Tymczasem kolega, który zjechał pierwszy nie mogąc się widocznie doczekać reszty grupy skręcił w prawo i udał się w kierunku widocznego już z oddali schroniska trawersem wprost pod najbardziej lawiniastymi żlebami Miedzianego przecinając je wszystkie mnie więcej w 1/3 wysokości. Za nim pospieszyła reszta grupy.
    .... starałam się go dogonić krzycząc "schodź na staw, na staw".....Naszą grupę najpierw od góry do dołu opierniczono (zrobił to w żołnierskich słowach Hierzyk), bo GOPR-owcy widzieli ze stawu, którędy szliśmy i mieli poważne obawy ....[ciąg dalszy nastąpi]
    Basiu , super wspomnienia ...ach
    ps.poszedł na wprost , spieszyło mu się do schroniska, skróty czasem mogą drogo kosztować , ale...
    a op...l w "żołnierskich słowach" brzmiał zapewne tak...."ch..e którędy to się schodzi!!!!! k...a!!! po...ło was , życie wam nie miłe"
    Ostatnio edytowane przez joorg ; 15-03-2012 o 17:45
    "dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
    Pozdrawiam Janusz

  3. #3
    Fotografik Roku 2013
    Fotografik Roku 2012
    Fotografik Roku 2011
    Awatar Pierogowy
    Na forum od
    03.2010
    Rodem z
    Tarnowskie Góry Wysokie
    Postów
    1,010

    Domyślnie Odp: Pięć Stawów - tekst Jana Gondowicz

    Cytat Zamieszczone przez Basia Z. Zobacz posta
    [ciąg dalszy nastąpi]
    Basiu,ducha gór obudziłaś!!!
    aha,dodam jeszcze ...

    "Najlepsze miejsce na namiot .jest zawsze troszkę dalej..."

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Odpowiedzi: 30
    Ostatni post / autor: 04-03-2012, 13:21
  2. W Bieszczadach pić, to nie pić na wodę,fotomontaż -żart wierszowany
    Przez Piskal w dziale Poezja i proza Bieszczadu...
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 21-12-2010, 19:48
  3. ON też był BIESZCZADNIKIEM-pamięci Jana Pawła II
    Przez pyton w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 40
    Ostatni post / autor: 13-04-2005, 19:58
  4. Szlak im. Ojca Świętego Jana Pawła II Wielkiego
    Przez WojtekR w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 34
    Ostatni post / autor: 11-04-2005, 09:45

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •