Ja tam szczerze mowiac z dwojga zlego wole tych co na motorze gorami przemkna niz tych co szlaki znakuja, kosowke wyrabuja na szersze sciezki, pensjonaty stawiaja albo asfaltuja wszytsko wokol.. Smrod motoru sie przewieje a tamto zostaje na lata...
acz niektorzy z nas czasem sie ciesza jak zlapia w gorach na stopa gruzawika albo furmanke
Ale glowny problem chyba taki ze ludzie w wiekszosci nie wiedza co to umiar.. Piechurzy zglanuja bez pytania kazdego silnikowego ktory wyjedzie za asfalt a offroadowcy wpiernicza sie swoimi maszynami w srodek rezerwatu i rozryja połoniny.. Acz sa chlubne wyjatki.. Na szczescie poznalam takich ludzi, i to z obu stron barykady... Ale nie ma ich wiele, niestety...
Wedlug mnie propozycja Pete jest warta rozwazenia- doliny w tych rejonach sa wielokroc ciekawsze od samych gor, a z wymienionych przeleczy widoki niegorsze niz z najwyzszych szczytow




Odpowiedz z cytatem