Niech i ja rzeknę kilka słów wspomnień kimbowych.
Zaczęło się zieloną łagodnością pagórków, które łagodnie kołysząc prowadziły mą ulubioną trasą (przez Jawornik R.) w stronę Biesów i Czadów.
Po drodze jedna z mych kapliczek.
hm12P1030384.jpg
o której nie wiem nic, a mimo to kusi aby przystanąć na chwilę w tym pędzącym świecie.
Jeszcze godzinka i mogę spokojnie zasiąść na "beleczce" co by zacząć łapać bieszczadzkie klimaty i podyskutować z miejscową ludnością o dużych problemach tego małego świata.
Za chwilę wyląduję w Mavo-landii gdzie komórki bezskutecznie usiłują nawiązać nić z cywilizacją.
Jak dobrze spojrzeć na cywilizację z dystansu ptaka
.
hm12P1030398.jpg
.
A zachodzące słońce maluje swoje niepowtarzalne klimaty (oj! nasz Pierogowy fotografik wycinął by z tego cudeńko)
.
hm12P1030391.jpg
.
Słońce kończy już swój dzień pracy, a ja gubię się w tym lesie, szukając dziury w całym. Co gorsza , nie mam mapy, kompasu, ani (o zgrozo !) żadnego innego giepeesa. Po głowie chodzą mi tylko wskazówki Bazyla , którymi kierując się mam z pewnością znaleźć te jaskinie.
Ale zamiast jaskiń piętrzą się przede mną kolejne wyniosłe skałki
.
hm12P1030404.jpg
.
Pewność , pewnością ale wracać trzeba, przecież w planie jest dzisiaj Tarnawa. Zaglądam na chwilę do Mavo i okazuje się że ta chwila
przeciągnęła się do następnego dnia.
a przecież sam Piskala przestrzegałem :
I jak opuścić miejsce z płonącym ogniskiem przy którym tyle przyjaznych duszyczek wciska się pomiędzy dźwięki gitary wirtuoza Manio.Zatem sugeruję jego gościnność potraktować z umiarem.
Jeśli tego nie zrobisz to te "całe dwa dni" przeciągną Ci się ...
Ech ! nawet wspomożenie bratnie nie pomogło rozstrzygnąć dylematu : pszeniczne czy pszeniczniak.
Niektórzy to mieli dobrze czytając wigilijne bajki.
(jutro c.d)


Odpowiedz z cytatem