Stresujące nie było, raczej emocjonujące, bo rzadkie i w sumie długie jak na tak dzikiego drapieżnika. Jak dotychczas nie spotkaliśmy agresywnych wobec człowieka wilków ani o takich ostatnio nie słyszeliśmy, więc nie obawiałem się o siebie, a raczej, że nic mi z tych zdjęć nie wyjdzie, bo robiło się coraz ciemniej, a on ciągle ukrywał się za chaszczami. Nie śmiałem zmienić pozycji, bo wokół tylko twardy i chrupiący śnieg, więc tylko czekałem
Włodek