Nie wiem kto chodzi na kolanach, ale jak idziesz normalnie to masz bardzo duży nacisk na chrząstki w kolanach. A jak już chodzisz po górach,( zwłaszcza jak się schodzi kolana obrywają), to już w ogóle. A jak masz na plecach jeszcze dwadzieścia kilka kilo to wtedy jakby kolana umiały mówić to byś usłyszał taką wiązankę, ze uszy by Ci zwiędły.
Ale nie potrafią mówić, dlatego po prostu odmawiają posłuszeństwa. Chrząstka pęka, kruszy się, kość zaczyna obcierać o kość i niesamowity ból.
Tak w skrócie.
Przy rowerze te siły działające na chrząstkę są nieporównywalnie mniejsze, dlatego często jest tak, że ci co mają problemy z kolanami przesiadają się na rower. Co więcej-żaden lekarz nie zabrania roweru przy rozwalonych kolanach.
Chyba teraz jasne?
Pełcie się z lekka pełtoli, coś słyszał, że gdzieś dzwonią, ale w którym kościele już nie dosłyszał.
Kolana na bajku obrywają przy nieodpowiednim ich zabezpieczeniu przy jeździe na mrozie.
I wtedy rzeczywiście na starość tak reumatyzm rwie, że się wyje z bólu.
Ale umówmy się: ilu z nas jeździ po mrozie?a jak już jeździ to na pewno o tym wie i ubiera się odpowiednio myślę;-)