Tak trochę bez sensu tu dyskutujecie! Czy kompas potrzebny do roweru, jakieś ADHD w pedałach, co to są przerzutki i jakie chrzęści się zużywają. A przecież najpierw trzeba wybrać kolor , który może być biały:

albo żółty:

O tak, ten żółty to mi się od razu najbardziej spodobał. Pierwszego „górala” kupiłem właśnie w tym kolorze. Nazywał się Voyager i woził mnie dzielnie aż do czasu, kiedy to mnie zrzucił. Ale o tym później, teraz wróćmy do kolorów – może być też np. w różowy jazz:

Jak już wcześniej napisałem, ja w czasach gdy modny był kolor żółty, wybrałem rower żółty . I ruszyłem z kumplem w teren:

Okazało się, że sprawy, jak to zgrabnie ujął wokalista – jędrności, pchnęły mnie w objęcia chirurga i białej masy gipsem zwanej. Furgaliśmy ścieżkami i polnymi dróżkami po okolicach Rzeszowa i już, już mieliśmy wracać, gdy oczom naszym ukazały się opadające od kościoła kaskadami schody. Opadały niczym włoskie Schody Hiszpańskie i kusiły do zjazdu! A co, raz kozie śmierć! Tniemy! Hajda w dół!
Wypluły nas na dole całych i zdrowych wprost na asfaltową uliczkę, którą nadchodziły właśnie dwie piękne damy lat około 18 .
Musiały widzieć ten szalony zjazd!
Ich dwie i nas dwóch. Powoli zbliżaliśmy się do nich redukując biegi tak, że prawie zaczęliśmy się cofać. Majestatycznie sunąc na naszych rumakach, luz na twarzy, luz w ruchach, luz w przerzutkach, minęliśmy je i coś mnie podkusiło żeby się obejrzeć. Troszkę się zapatrzyłem na różne jędrności i do dziś nie wiem jak to się stało, ale tak wyj...grzmociłem, że połamałem sobie rękę w trzech miejscach.
Może i faktycznie kolana mniej się psują na rowerze niż podczas pieszej wędrówki, ale za to ręce o wiele bardziej!!!