a to potwierdzam... mój kolega poszedł na łyżwy, po czym wsiadł na rower i wykrzyczał z radością "noo w końcu czuję się pewnie" i zaczął jeździć całą szerokością ulicy, wjechał na krawężnik opona się ześlizgnęła on razem z nią i trafił na izbę przyjęć no i miałam gdzie robić autograf bo ręka była w gipsie :)



Odpowiedz z cytatem