pozostaje zadać jeszcze pytanie, czy opierając się urokowi grzybków Bartek nie uległ przypadkiem pokusie aby spróbować jakiegoś pstrąga, co to po nim...wywiązuje się dyskusja![]()
pozostaje zadać jeszcze pytanie, czy opierając się urokowi grzybków Bartek nie uległ przypadkiem pokusie aby spróbować jakiegoś pstrąga, co to po nim...wywiązuje się dyskusja![]()
Piwo się w końcu pojawiło i muszę przyznać, że warto było czekać! Od dawna nie piłem już na wędrówce, wysokow górach piwa z butelki! Dziękuję! Pstrąga do piwa nie było, ale specjalnie mi go nie brakowało. Po konsumpcji zatopiliśmy się w kolorowy las
i wędrowaliśmy tak aż do Doliny, która jest na szczycie.
Tam też pojawiły się kłopoty orientacyjne. Nie, żebyśmy nie wiedzieli jak iść, ale ponownie uparliśmy się, że pójdziemy szlakiem. A co! Nie było to proste zadanie, łatwiej było znaleźć widoki w gęstym lesie
niż szlakowe szlaczki.
Nawet jak już widzieliśmy cel wędrówki
nie odpuściliśmy! Poszliśmy naokoło, jak szlak prowadzi. Prowadzi na mapie, bo w terenie go nie ma. Nie ma i szlus. Kawałeczek za jednym z najpiękniejszych dworców
zakończyliśmy wycieczkę. Szlaku niebieskiego w okolicy Łupkowa nie ma, ale my i tak nim przeszliśmy![]()
Czterech panów B.
Czy na jednym z najpiękniejszych dworców nadal daje się zaobserwować zakrzywienie czasoprzestrzeni?
Byliśmy tam z Komisarzem von Rybą parę lat temu, człowiek się posuwał o kilka kroków, a zegar pokazywał inną godzinę. I znowu kilka kroków... i znowu inna godzina.
"Świetny pomysł na rozwój bieszczadzkiej turystyki. Zamiast narzekać na najgorszy sezon, trzeba rozszerzyć i propagować tą formę usługi czyli dostarczanie piwa na wyznaczone miejsce na szlaku."
-Heniu twój pomysł jest genialny! Myślałam, że zakopywanie butelek to fajny pomysł ale ten jeszcze lepszy :P
"Wędrujemy zarośniętą dzikim zielskiem drogą..." W.P.
O jasny gwint! Muszę pościągać mapy, wypytać miejscowych, zrobić satelitarne rozpoznanie i ruszę w tę wyczerpującą trasę (będzie tego z 8km i 150m podejścia).
Czterech panów B.
No i ruszył! Tak całkiem bez ostrzeżenia! Z tych nerwów to suchary schrupałem, oranżadkę wychłeptałem, a nawet coś zmalowałem...(tak po prawdzie to ostatnie nie jest moją winą, petetek też nas czyta :))
"Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski
To ja dwa lata o tym gadam, jak bez ostrzeżenia?
Rozstaliśmy się, jak wychodziłem z Rzeszowa - szedłem naprzód mimo lekkiego niepokoju, ale doskonałe oznakowanie szlaku nie pozwoliło mi zginąć:
A i Rzeszów przestał się ze mną droczyć:
I jak już gotowałem się do dokończenia wędrówki asfaltem szlak zrobił w lewo zwrot i wprowadził mnie do lasku.
po czym zawzięcie wskazywał, że mam się przez ten iście bieszczadzki jar przedrzeć.
Cóż było zrobić, po zwalonej kłodzie przeskoczyłem na drugą stronę i "z miejsca w którym w końcu można było odczepić się od ściółki zębami i dłońmi" spojrzałem za siebie.
Chciałbym wiedzieć, jak pewien powszechnie poważany forumowicz przedarł się przez ten jar na rowerze. Chciałbym wiedzieć![]()
Czterech panów B.
"Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)