Dalej już odbyło się bez niespodzianek. Może poza wypłoszeniem z krzaków koziołka Z ostatniego zejścia rzuciłem jeszcze okiem na Rzeszów:



Pokręciłem się chwilę po Białej:



I już byłem pod niebieską kropką.



Koniec.

Koniec?

Na szczęście każdy szlak ma dwa końce i tego drugiego jeszcze nie widziałem. Na razie znam niebieski szlak tylko od Barwinka do Rzeszowa i w dużej części wyłącznie latem.

Gdyby ktoś dobrnął w tej relacji aż tutaj muszę uczciwie go ostrzec: pomimo dojścia pod niebieską kropkę to jeszcze nie jest koniec I nie jest to jeszcze czas na podsumowania - jak dojdę do Grybowa może się odważę napisać coś o niebieskim szlaku z pełnej perspektywy.