Nie, ten od czekoladek nie był prawdziwym zakapiorem. On wpadł tu tylko na chwile i sobie poszedł.
Natomiast ten, o którym wspominam, osiadł tu, w tej leśnej dziczy na stałe. Poznać to można było ogromie odzieży i prowiantów, które wypakował w szałasie i klapkach na nogach, które sugerowały, że w najbliższym czasie nigdzie się stąd nie wybiera. W szczególności o jego „osiadnięciu” świadczyła grubość książki, którą czytał, siedząc na progu szałasu. Liczyła na - oko - ze 600 stron, a po sądząc grubości lewej i prawej części otwartej książki, przeczytał dopiero jakieś 50. Książka na pewno była o uprawie rabarbaru i innych pożywnych roślin oraz hodowli karasi i innych grzybów, a tego się szybko nie czyta.
Widzę, że wpuszczam się w tematy_nie_na_temat, więc już kończę. Na koniec dowód rzeczowy – „Zakapior na progu szałasu”. W celu ochrony wizerunku zakapiora, zastosowałem efekt „popsuj zdjęcie #7”.



Odpowiedz z cytatem