Wojtek Pysz:
"Natomiast ten, o którym wspominam, osiadł tu, w tej leśnej dziczy na stałe. Poznać to można było ogromie odzieży i prowiantów, które wypakował w szałasie i klapkach na nogach, które sugerowały, że w najbliższym czasie nigdzie się stąd nie wybiera. W szczególności o jego „osiadnięciu” świadczyła grubość książki, którą czytał, siedząc na progu szałasu. Liczyła na - oko - ze 600 stron, a po sądząc grubości lewej i prawej części otwartej książki, przeczytał dopiero jakieś 50. Książka na pewno była o uprawie rabarbaru i innych pożywnych roślin oraz hodowli karasi i innych grzybów, a tego się szybko nie czyta."
- a czy to nie jest czasem nasz kolega forumowy? bo z wyglądu podobny i opis poniekąd pasuje


Odpowiedz z cytatem