Dwa lata prawie minęły, dwa lata! Ale w końcu wczoraj się zmobilizowałem![]()
Szlakowskaz na Białą jak wisiał tak wisi, co ciekawe dalej dwie godziny pokazuje z godną podziwu konsekwencjąZgodnie z jego wskazaniami zdobyłem pierwsze tego dnia wzgórze, z którego jak na dłoni widziałem końcówkę poprzedniego etapu wędrówki niebieskim szlakiem:
Więcej się już za siebie nie oglądałem, parłem zdecydowanie i mężniedo przodu. Znów zaglądałem w okna chatkom (tym starym, nowoczesne budownictwo w postaci willi, dworków i hollywoodzkich posiadłości jakoś mniej mnie interesowało).
Od pewnego momentu towarzyszyły mi rozległe widoki na bliższą i dalszą okolicę, ...
... i tak kręcąc głową to w lewo to w prawo szedłem sobie spokojnie "na Rzeszów". A szło mi się bardzo przyjemnie i zupełnie nie czułem tego, że zbliżam się do wojewódzkiego miasta. I to właśnie wojewódzkie miasto w pewnym momencie postanowiło sobie ze mnie zakpić, bo nie witając mnie tabliczką otwierającą pożegnało mnie zamykającą
Po chwili konsternacji stwierdziłem, że co prawda idę już półtorej godziny ale wg wszelkich znaków na niebie i ziemi powinienem dopiero zbliżać się do przedmieść Rzeszowa a nie już się z nim żegnać...








Odpowiedz z cytatem